Pochwała ograniczeń, czyli Miłosza próba antyutopii (rec. Cz. Miłosz, Góry Parnasu , Warszawa 2011)

Description
Pochwała ograniczeń, czyli Miłosza próba antyutopii (rec. Cz. Miłosz, Góry Parnasu , Warszawa 2011)

Please download to get full document.

View again

of 12
All materials on our website are shared by users. If you have any questions about copyright issues, please report us to resolve them. We are always happy to assist you.
Information
Category:

Food & Beverages

Publish on:

Views: 0 | Pages: 12

Extension: PDF | Download: 0

Share
Tags
Transcript
                    G óry Parnasu to książka, której Cze- sław Miłosz zdecydował się nie pu-blikować. Ale brał to pod uwagę, o czym świadczy fakt, że przepisał część rękopisu, a maszynopis wysłał do redaktora „Kul- tury”, czyli potencjalnego wydawcy. Po-wieść jednak „zupełnie się nie podoba- ła” Jerzemu Giedroyciowi (jak stwierdza w liście wysłanym w odpowiedzi na prze-syłkę z  roku) – tymczasem po  la-tach zaintrygowała Sławomira Sierakow- skiego: po uzyskaniu zgody spadkobier- cy, kierowane przez niego Wydawnictwo Krytyki Politycznej wydało w lutym bie-żącego roku niedużą książkę (tylko  ze  stron zajmuje anonsowana tytułem powieść; resztę wypełniają wstępy, dodat- ki, posłowia, faksymile i aneksy). Sierakowski nie tylko zainicjował wy-danie tej „powieści science fiction” i zre- alizował plan we własnym wydawnictwie; otoczył także tekst Miłosza silnie zazna- czoną interpretacyjną ramą, umieszcza-  jąc swoje eseje na początku i na końcu książki. W pierwszym z nich nakreśla jej      kontekst kulturowy, odnosząc się zwłasz- cza do europejskiej tradycji powieściowej i stosunku Miłosza do tej tradycji. Na ko-niec zapowiada, że „ciąg dalszy nastąpi”. W drugim eseju odpowie na pytanie o re- zultat Miłoszowych poszukiwań funda- mentów człowieczeństwa i społeczeństwa w odczarowanym świecie, tym bowiem są według Sierakowskiego Gry Parnasu . Odpowiedź z drugiego eseju jest jednak enigmatyczna. Lider Krytyki Politycznej stwierdza, że powieść Miłosza zawiera pro-  jekt ratowania człowieka przez skonfron-towanie go z własną śmiertelnością oraz propagowanie wiary w możliwość two- rzenia „czegoś, czego nie ma, ale stać się może”. Największy nacisk kładzie jednak na przesłanie aforystycznie ujęte w ostat-nim zdaniu książki: „[ … ] jeżeli cały nasz ludzki rodzaj miał do wyboru albo prze- grać, albo wygrać, jak wygrał, wygrać nie było warto” (s. ). Sierakowski parafra- zuje to zdanie następująco: należy trzy-mać z przegranymi; zwycięzcy bowiem są sługami „reprodukcji władzy i porząd- ku”, a wspólne przegrywanie jest twórcze, ludzkie, napędzane heroiczną wiarą i do- konywane z wnętrza kondycji śmiertel- nych (s. ). Miłoszowa wizja przyszło-ści okazuje się więc podstawą do wysu- nięcia postulatów politycznych. To ciekawy i bynajmniej niesprzeczny z zainteresowaniami Miłosza tryb inter- pretacji. Warto go jednak zestawić z inny- mi możliwościami, by wydobyć z Gór Par- nasu  nieco więcej niż chce pokazać Siera-kowski. Wygrana i przegrana, o których mowa w przywołanym cytacie, to nie tyl- ko wynik walki o władzę. To także pytanie o konsekwencje nowoczesnej ambicji cał- kowitego zrozumienia determinujących praw, a następnie wytworzenia technik ich przezwyciężania. Miłosz przeciwsta-wia się tej ambicji, wskazując na szereg ograniczeń, którym z różnych względów warto jednak podlegać. „Powieść” „science -fiction” Etykieta „science fiction”, którą Miłosz umieścił pod tytułem swojej książki (czy raczej: swego maszynopisu), sygnalizuje wkroczenie na terytorium kultury popu-larnej. Nietrudno dostrzec w tym znacz-ny potencjał marketingowy („Miłosz ro- mansuje z popkulturą!”); jednak wydawca nie zdecydował się na tak proste i bardzo upraszczające rozwiązanie, na czwartej stronie okładki umieszczając ostrożny nagłówek: „Miłosz i powieść science fic-tion?”. Znak zapytania jest tu zdecydowa-nie na miejscu. Wątpliwości budzi już uznanie tego tekstu za powieść, przede wszystkim dla- tego, że brakuje w nim fabuły. Z pięciu opublikowanych rozdziałów/ fragmentów/ opowiadań pierwszy jest „pocztówkowym opisem” tytułowych gór, pośród których ktoś kiedyś miał powiedzieć „hm”; trzy są opowieściami o losach trzech różnych bo- haterów: urzędnika (?) Karela, kardynała Petro Vallerga i astronauty Lino Martine- za; do tego jest jeszcze eseistyczny frag- ment O sposobach rządzenia  wspomina-  jący o czwartym z bohaterów, Efraimie, łączącym cechy dysydenta politycznego i proroka. I tyle. Jedyny moment wspól- ny między wymienionymi postaciami to zdanie: „Karel słyszał, że Efraim wró- cił z siedmioletniego zesłania”, otwiera-  jące ostatni ze wspomnianych fragmen- tów – przypadek dobrze ilustrujący skalę porażki tego tekstu jako prozy narracyjnej,       skoro już dwa zdania dalej możemy za- pomnieć o bohaterach, bo zamiast ich hi-storii otrzymujemy opis stosunków spo- łecznych i politycznych świata przyszłości. W Uwagach wstępnych , którymi opa- trzył maszynopis, Miłosz proponuje in- terpretację swojej porażki jako osiągnię-tego z premedytacją sukcesu. Stwierdza, że zrezygnował ze spójnej fabuły, ponie- waż – po pierwsze – nie jesteśmy już w  wieku i nie można pisać jak Jules Verne; po drugie zaś – całość musiałby bardzo rozbudować, chcąc zasadzić w wizji przy- szłości choć ziarno nadziei – a publiko- wanie tekstów nie zawierających takiego ziarna jest w jego opinii niemoralne. Mi- łosz argumentuje także, że nie lubi „formy rozlazłej” i uważa, że na półkach księgarń leży już i tak za dużo makulatury. W bar- dziej subtelny sposób pojawia się suge- stia, że fragmentaryczność tekstu to nie tylko wynik rezygnacji, ale także, jeśli nie przede wszystkim, wybór pozytywny. Dzię- ki takiej formie książki „wyobraźnia czy- telnika dostaje sporo drobnych podniet, a także duży obszar, w którym wolno jej swobodnie szybować” (s. ). Być może mamy zatem do czynienia raczej z dzie- łem w ruchu (jeśli posłużyć się termino- logią Umberto Eco) niż dziełem niedo- kończonym. Sam autor jednak torpeduje w znacznej mierze zasugerowaną przez siebie możli- wość współtworzenia powieści   przez czy-telnika, umieszczając we wstępie jej stresz- czenie: „Grupka ludzi zakłada w Górach Parnasu coś w rodzaju gminy, jednoty czy klasztoru, i wkrótce ze zdumieniem do- wiaduje się, że podobne gminy powsta- ły równocześnie w wielu miejscach. Ale rządzący Związek rozporządza władzą absolutną” (s. ). Nie znajdziemy tej histo- rii w opublikowanej wersji książki. Spro- wokowani przez Miłosza możemy jed- nak szukać jej śladów w niepublikowa- nych partiach rękopisu, czy też w szkicu Liturgia Efraima , ogłoszonym przez Mi- łosza w „Kulturze” w  roku i dołą- czonym do niniejszego wydania powie-ści. Mowa w nich istotnie o niewielkiej wspólnocie – ośmiu mężczyzn i trzech kobiet, która własnymi siłami wybudo-wała dom w miejscowości Onwego, by tam oddawać się doświadczaniu górskiej przestrzeni, uprawie ziemi i obrzędom. Scenariusz jednego z takich obrzędów, autorstwa lidera grupy – Efraima – mo- żemy przeczytać we wspomnianym do- datku. Z kolei z rękopisu możemy się do-wiedzieć więcej o bodźcach, które dopro-wadziły Efraima do podjęcia próby prze- ciwstawienia się porządkowi panującemu u końca „cyklu, w którym ludzkość stra-ciła i nadzieję, i poczucie ciągłości histo-rycznej” (s. ). Tak bowiem Miłosz opi- suje moment w przyszłości, którego do- tyczy jego „fikcja naukowa”. I to określenie zasługuje zresztą na potężny znak zapytania. Ze wstępu do- wiadujemy się, że science fiction  pozwa- la zbliżyć się do naiwnego, staroświec- kiego stylu przedstawiania najbardziej ze wszystkich rodzajów powieści, „ponieważ w niej ogromny wysiłek musi być włożo- ny w zbudowanie takiej czy innej przy- szłej cywilizacji od fundamentów, zakła-da wiarę w jakąś rzeczywistość obiektyw- ną” (s. ). Konwencja ta służy Miłoszowi właśnie jako nawias, dzięki któremu może sobie pozwolić na efekt realistyczny, pod- czas gdy jego opowieść dotyczy w znacz- nej mierze czasów współczesnych, nie zaś         przyszłości. Ta nawiasowość ma dwojaki charakter – jest przebraniem pozwalają- cym wyostrzyć procesy dostrzegane we współczesności (zabieg w istocie konsty- tutywny dla całego gatunku), ale także narracyjną ramą fragmentów o kompozy- cji szkatułkowej, takich jak te, w których Efraim znajduje dokumenty z przeszło- ści (o czym piszę szerzej poniżej). Projekt Miłosza jest zatem raczej zesta- wem wglądów w kulturę zachodnią dru-giej połowy  wieku włożonych w usta, bądź wsuniętych do rąk, wykreowanych przez autora  porte -paroles  usytuowanych pod koniec wieku następnego. Jest zapi-sem prób „przemyślenia do końca” sze- regu tendencji kulturowych, politycznych i społecznych, które Miłosz miał okazję obserwować, przebywając w Kalifornii pod koniec lat . Pisane równolegle z Gó- rami Parnasu Widzenia nad Zatoką San Francisco dowodzą, że postrzegał ten ob-szar jako miejsce radykalizacji procesów zachodzących w Europie, skoro oświe- ceniowy projekt miał okazję się tam roz-winąć nieograniczany kontekstem histo-rycznym, z którego się wyłonił. O prawo do wczoraj, dziś i jutra Miłoszowe „myślenie do końca” obejmu-  je zwłaszcza nowoczesną ambicję całko-witego poznania mechanizmów rządzą-cych człowiekiem. A co, gdyby się uda-ło? Gdyby pojawił się ktoś taki jak pro- fesor Motohiro Nakao, stworzony przez poetę autor teorii rozbijającej indywidu- alność na „składniki pierwsze, poddają- ce się matematycznym działaniom”, dzię-ki której można przewidzieć zachowania każdego człowieka na podstawie danych genetycznych i środowiskowych? Miłosz nie jedyny wpadł na ten pomysł, za to wnioski, jakie z niego wyprowadza, wio-dą szczególnie daleko. Taka teoria to, po pierwsze, doskonałe narzędzie kontro- li, pozwalające zidentyfikować jednostki niebezpieczne i zapobiec rozprzestrzenia- niu się idei „przynoszących szkodę pla- netarnemu gospodarstwu”. Wystarczy po- majstrować przy mechanizmach percep- cji rozumiejących je obywateli, by nie mo- gli przekazywać ich pozostałym. Władza dysponująca taką wiedzą stałaby się glo- balna i niezastępowalna. Po drugie, lu- dzie dysponujący pełnym samozrozu- mieniem straciliby potrzebę komunika- cji – zarówno ze swoimi współczesnymi,  jak i z mieszkańcami przeszłości. Skoro każdy jest określany przez inne determi-nanty, nie mamy z sobą niczego wspólne- go, nie możemy się także niczego nauczyć od naszych przodków, funkcjonujących w całkiem innej kulturowej konfiguracji. Po trzecie, tak pożądana przez ludzi wie- dza prowadziłaby do zwątpienia w możli-wość zmiany (zarówno w wymiarze indy- widualnym, jak i społecznym), do prze- kreślenia nadziei na zbawienie czy rewo-lucję. Czas stanąłby w miejscu, a historia dobiegłaby końca.Dwaj bohaterowie Gór Parnasu  mają dojmującą świadomość tej sytuacji: Ka- rel, porażony brakiem wpływu na bieg własnego życia, próbuje „zabić czas, za- bijając siebie” (bez powodzenia); oraz Efraim, prześladowany z kolei przez brak poczucia wspólnoty z innymi ludźmi, co prowadzi go na karne zesłanie na Wyspę Foczą, a tam do biblioteki i studiów nad przeszłością  . W rękopisie Miłosz zano- tował rozmowę między mężczyznami, w której Efraim przekonuje Karela, że     historia powinna go obchodzić, podczas gdy standardową praktyką ich czasów jest ignorowanie jej, po uprzednim sprowa- dzeniu każdego dawnego życia czy epoki do matematycznej formuły i zapomnie- niu o pojedynczości, która się za nią kryła. Co ciekawe, obrona historii przeprowa- dzona przez Efraima opiera się na dowo-dzeniu istnienia podobieństw pomiędzy ludźmi różnych epok: „[ … ] to niepraw- da, że ja jestem cały zależny od języka, że siebie całego obcując z innymi dostałem. Krew, bicie serca, te żyły na rękach – jak dotąd ludzkie plemię nie przeszło żad- nej mutacji. Cofając się dwa, trzy tysiące lat, to samo. Chcesz wiedzieć, co nas po- winno obchodzić. Ziarno z którego bie- rze się język. Gdyby ono nie było w nas czymś stałym, nie moglibyśmy nic z daw- nych ludzi zrozumieć” (, Box , Fol- der , s. ). Skoro istnieje płaszczyzna porówna- nia, przeszłość może nas czegoś nauczyć o sobie samych i otworzyć perspektywy na przyszłość. Dialektyczna relacja mię- dzy podobieństwem a różnicą warunkuje możliwość zmiany – gdyby nie różnicujące ludzi determinanty genetyczno -kulturowe, rozmowa o zbawieniu i rewolucji rów- nież nie byłaby możliwa. Świadomość historyczna okazuje się w tej perspekty- wie punktem oparcia dla buntu politycz-nego. Czas znów rusza z miejsca, komu-nikacja między obywatelami wymyka się kontroli władzy a totalność tej ostatniej ustępuje miejsca lokalności dobrowol- nych, negocjujących między sobą uzna- wane idee wspólnot. O granice wspólnoty  Konfrontacja modelu społeczeństwa glo-balnego i lokalnych komun jest jednym z tematów zaledwie zaznaczonych w ma- szynopisie Gr Parnasu , szerzej natomiast rozwiniętych w rękopisie, gdzie Miłosz m.in. zredagował tekst ulotki zawierają- cej argumentację na rzecz (post)totali- tarnej władzy   . Czytamy tam: „[ … ] nie powrót do pierwotnych wspólnot stoi przed ludzkością jako zadanie, ale peł- na kontrola zbiorowości nad jednostką, z gruntu odmienna od poprzedniej” (, dz. cyt., s. ), przy czym jest to ekspery- ment myślowy, na który pozwala sobie Mi- łosz, każąc swojemu bohaterowi odnieść się do niego z nieco pobłażliwym uśmie- chem. Od pomysłów Efraima dystansu-  je się z kolei najsilniejsza postać kobieca zarysowana w rękopisie, Tesa, odpowia- dająca portretowi Janiny Cękalskiej, któ-ry w wypowiedziach autobiograficznych naszkicował Miłosz. Ciekawym tropem pozwalającym iden- tyfikować Tesę z pierwszą żoną Miłosza  jest wzmianka o protestanckiej sekcie za- łożonej w  wieku w Tyrolu przez Ja-koba Huttera. Opowiada o niej Efraim, P  r  o  j   e  k   t   o k   ł   a d  k   i   M ar  c i  nH e r n a s 
Related Search
We Need Your Support
Thank you for visiting our website and your interest in our free products and services. We are nonprofit website to share and download documents. To the running of this website, we need your help to support us.

Thanks to everyone for your continued support.

No, Thanks